Percy i jakiś facet na koniu wtargnęli na strych właśnie wtedy, gdy Lea wrzasnęła ze zgrozy.
Chłopak podbiegł do niej i złapał zanim upadła i zemdlała.
Obudziła się na tej samej kanapie co wcześniej. Usłyszała głosy te same co wtedy gdy wchodziła na strych. Jednym z mężczyzn był Percy, a drugim ten facet na koniu.
- To niemożliwe. Przecież Rachel jest nową wyrocznią! A ta stara mumia już nie powinna działać!- to był głos Percy'ego. Krzyczał prawdopodobnie na tego drugiego.
-Wiem. Też uważam, że ta sytułacja powinna się nie wydarzyć. Eleanora źle to zniosła.
-No tak, ale fakt, że mogła zginąć.....- przerwał- Zaraz, kto?!
-Eleanora Omorfia. Ta dziewczyna, która po raz kolejny leży tutaj. Kolejna dawka ambrozji i nektaru może ją zabić!
- Chejronie ta dziewczyna ma na imię Lea Smith.- oburzył się Percy.
- Tak ci powiedziała?- spytał z lekkim rozbawieniem typ imieniem Chejron. Zaraz, zaraz TEN Chejron?! Ten, który jest centaurem?! Ten który uczył Heralkesa?! Oh mój boże!- pomyślała gorączkowo Lea- I z kąd on zna jej prawdziwe imię?- To chyba wprowadziła cię w błąd chłopcze.
- O Bogowie! Wtedy na przejściu! Mogłem ją zatrzymać, powstrzymać!
- Nie mogłeś Percy. To co się zdarzyło już się nie odstanie.- stwierdził centaur.- A jeśli chcesz wiedzieć to.....
Nie dokończył, bo właśnie do domu wpadła jakaś blondynka.
- Co się stało?! Percy jesteś cały? Nic Wam się nie stało?- spytała zdyszana dziewczyna.
- Annabeth spokojnie. Nic nam się nie stało. Tylko znaleźliśmy dziewczyne, heroskę. Zabiła mantikorę...- powiedział Percy.
- No już później jej to opowiesz. - odparł Chejron - w każdym razie Eleanor zabiła mantikore i została bardzo ciężko poraniona w brzuch. Potem weszła na górę i była wyrocznia delficka powiedziała jej przepowiednie.
- To nie możliwe...- stwierdziła dziewczyna imieniem Annabeth.- Przecież Rachel jest wyrocznią delficką! Gdzie ona jest?
Percy wskazał na kanapę. Annabeth szybko podeszła do Lei. Sprawdziła jej temperature ręką.
- Nie ma gorączki.- stwierdziła. Lea udała, że się budzi. Spojrzała, że wszyscy stoją wokół niej.
- Co się stało? - spytała, bo zauważyła, że wszyscy się jej przyglądali. Nikt nie odpowiedział. Po krótkiej chwili Chejron powiedział:
- Wieczorem jest ognisko. Możesz się tu umyć. Annabeth mogła byś dać Lei jakąś koszulkę i spodnie?- Dziewczyna spojrzała na nią potem na niego, a potem znowu na nią.
- Tak.- mruknęła- Chodź.- powiedziała do niej i poszła do drzwi. Lea poszła za nią, ale musiała prawie truchtać, aby zrównać z nią tępa.
- Jestem Annabeth Chase, córka Ateny. - poinformowała dziewczyna- Ty jeszcze nie jesteś określona. Dziś jest ognisko, więc prawdopodobnie będziesz wtedy zostaniesz uznana. W takim sensie,że masz jednego śmiertelnego rodzica, a jednego boskiego. Wiesz Afrodyta, Atena, Hermes itd. A ponieważ ty masz śmiertelnego ojca to znaczy, że twój boki rodzic to Bogini, rozumiesz?
Przytaknęła. Oczywiście, że wiedziałam! Przecież znam całą mitologię, w sensie całą prawdę.- pomyślała. Poszła za Annabeth do jej domku. Domku Ateny. Był niewiarygodny. Ale w środku i tak był bardziej niesamowity. Wielki ekran, mnóstwo regałów z książkami i łóżka. Nikogo nie był w domku.
- Są na zajęciach przed kolacją. Walka poprawia im apetyt.- wyjaśniła Annabeth i wyjęła ze swojej skrzyni taką samą bluzkę jaką miała na sobie: pomarańczowa koszulka z napisem CHB i stare podarte dżinsy.
- Przepraszam za ich stan. Są troche zniszczone i myślę, że będą troche za duże, ale lepsze to niż nic.- Uśmiechnęła się i wskazała łazienkę- Tam możesz się przebrać i umyć. Ale pośpiesz się, bo za 5 minut kolacja.
Lea popatrzyła na ciuchy, które podarowała jej Annabeth. Wzięła je i poszła do łazienki, bo jaki miał wybór. Jej ubranie było brudne, podarte i śmierdzące.
- Ty idź jak chcesz ja Cię za chwile dogonie- stwierdziła Lea. Tak naprawdę nie była głodna. Wciąż było jej troche nie dobrze i nie miała ochoty jeść. Córka Ateny przytaknęła i zostawiła ją samą w domku. Lea jeszcze raz popatrzyła na ubranie. Trzeba coś tu zmienić- pomyślała.
Wzięła nożyczki, które leżały na szafce nocnej jakieś dziewczyny. Zaczęła ciąć i bluzkę i dżinsy. Po krótkiej chwili odłożyła nożyczki i spojrzała na swoje dzieło. Długie spodnie zmieniły się nagle w krótki spodenki postrzępione na końcach nogawek. Bluzkę mocno skróciła tak, że koniec był trochę ponad pępkiem. W innym razie wyglądało by to na sukienkę. Rękawy też lekko skróciła. Ale głównie zajęła się dziurami w nich. Lea zrobiła dwie wąskie szpary idące od łokcia ( gdzie zaczynał się rękaw ) do ramienia. W połowie przyszyła złoty guzik. Oczywiście zwęższyła rękawy i na tłowiu, aby była bardziej obcisła. Gdy skończyła swoje dzieło była zadowolona. Potem poszła się umyć. Gdy odkręciła kurek i woda zaczęła spływać z jej ciała poczuła ulgę. Jeszcze nigdy nie czuła się tak dobrze biorąc prysznic. Pomyślała, że jeśli ta historia o Bogach Greckich jest prawdziwa i, że są tacy Bogowie jak Zeus, Hades, Atena itd. to pewnie jest i Posejdon. Warto spróbować. Uniosła ręke i poleciła w myślach wodzie, aby poleciała za jej ruchem ręki. Spróbowała. Nic. Spróbowała ponownie. Nic. Dobra do trzech razy sztuka- pomyślała. Uniosła ręke i ruchem zrobiła dziwny zygzak. Woda drgnęła, powoli uniosła się i poleciała za jej ręką.
Ale super! Trzeba to wypróbować jeszcze!- pomyślała Lea. Po chwili cała łazienka była w wodzie. - O kurczę trzeba spróbować kazać wrócić wodzie do ścieków inaczej członkowie domu Ateny ją ukatrupią.- Zakręciła kurek. Wyszła wytarła się i ubrała w zaprojektowane przez siebie ciuchy. Potem uniosła ręke i kazała wodzie wrócić do prysznica. Nic. Może ten dar miał jakiś limit, który już wykorzystałam?- spytała siebie w duchu. Znów uniosła ręke, ale tym razem woda się uniosła, aż do sufitu. Przebiegł ją dziwny dreszcz, jakby coś miało się wydarzyć. Weszła w sam środek kuli z wody, który uformowała. Wtedy musiało być już po kolacji, bo drzwi się otworzyły i wszedł cały domek do pokoju. Pierwsza dziewczyna krzyknęła, gdy ją zobaczyła. Inni poszli za jej wzrokiem i też wydali okrzyki, jęki i wzdychania ze zdziwienia. Potem zaczęły się pomruki. Przez tłum przepchnęła się Annabeth. Zrobiła wielkie oczy i właśnie w tej chwili coś pojawiło się Lei nad głową. Spojrzała i zobaczyła tam niebieski trójząb.
- Witaj Eleanor, córko Posejdona.- powiedziała i uklękła. Inni poszli w ślad za nią, a Lea poczuła, że się rumieni. Szybko kazała wodzie wrócić do prysznica i wtedy inni zobaczyli ubranie Lei. Jakaś dziewczyna wydała z siebie zduszony okrzyk '' Jakie to piękne ''. Podziękowała i wyszła. Pobiegła w stronę lasu. Lubiła być sama. Zwłaszcza w lesie. Gdy weszła w głąb, już miała usiąść pod drzewem, gdy usłyszała mrożący krew w żyłach krzyk. Pobiegła w stronę owego dźwięku. Po chwili spostrzegła dziewczynę leżącą na plecach i czołgającą się. Dopiero po chwili załapała, że dziewczyna cofa się przed jakimś stworem. Był to ogromny minotaur! (Oh świetnie kolejny potwór i kolejna dziewczyna do uratowania ) -pomyślała Lea. Podniosła pierwszy lepszy kamień i rzuciła go w potwora, aby zwrócić jego uwagę na sobie i żeby dziewczyna mogła uciec i wezwać pomoc. Udało jej się, aż zanadto. Minotaur odwrócił się w jej kierunku i zaczął orać kopytem w ziemi co prawdopodobnie oznaczało, że chce zaszarżować. Dziewczyna się podniosła i stanęła jak wryta patrząc na stwora. Krzyknęła do niej żeby uciekała i wezwała pomoc i mogę się założyć, że gdy pobiegła zrobiła to z wielką chęcią. Odprowadziła ją wzrokiem i znów przekierowała całą uwagę na minontaura.
![]() |
| Śliczny minotaur <3 |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze mile widziane.
Jeśli coś się nie podoba bardzo proszę o pisanie komentarzy, a ja postaram się to zmienić :)
Kocham Was ;3